Na początku zarzekałam się, że ponoszę tylko do skończenia przez niego 1,5 roku. Przecież nie będę z dużym brzuchem motać 13 kilo, bo niby jak...?? W tak zwanym międzyczasie młodzież poszła do żłobka, więc wiadomo - zachwiane poczucie bezpieczeństwa, trudne pierwsze tygodnie adaptacji i - co za tym idzie - zwiększone potrzeby tulenia i bliskości z mamą... 18. miesiąc dawno minął, a my dalej wiążemy się w chustę do południowej drzemki. Chciałam napisać, że mój wymagający syn nie potrafi zasnąć inaczej w dzień, ale zreflektowałam się, bo, prawdę mówiąc, nie mam ochoty tego sprawdzać. Próbowałam go parę razy zachęcić, żeby się po prostu ze mną położył i przytulił - nie ma na to szans, więc jak mam się męczyć z wymyślaniem jakiegoś innego usypiania, to już wolę zamotać go na te 5-10 min. Tyle wystarczy, by spokojnie zasnął i odkładam go do łóżka.
Swoją drogą taka ciekawostka - to, czego się najbardziej bałam w chustonoszeniu, czyli że się "przyzwyczai" i nie będzie można go uśpić w żaden inny sposób, okazało się największym plusem. Bo odkąd używamy też nosidła, bez najmniejszego problemu może go uśpić też tata czy babcia - w nosidle właśnie. Babcia jest tym wręcz zachwycona, bo to takie proste, wygodne i szybkie, a bez tego nie wie, jakby sobie poradziła. Także takie miłe zaskoczenie. ;)
Tyle z naszych doświadczeń, a teraz garstka przydatnej wiedzy.
Tak, można nosić w chuście w ciąży, jeżeli:
- przebiega ona prawidłowo, fizjologicznie, nie ma przeciwwskazań medycznych
- mama przed ciążą w miarę systematycznie nosiła (zaczynanie noszenia w ciąży wydaje mi się średnim pomysłem)
- organizm mamy jest cały czas przyzwyczajony do słodkiego noszonego ciężaru, tzn. nie było dłuższej przerwy w noszeniu (są takie sytuacje, kiedy początek ciąży jest zagrożony, trzeba się bardziej oszczędzać czy np. leżeć i noszenie jest absolutnie wykluczone przez kilka/kilkanaście tygodni - wtedy powrót do noszenia w drugim trymestrze ciąży też jest kiepski)
- mama dobrze się czuje i nie nasilają się żadne dolegliwości podczas lub po noszeniu (szczególnie wszelkie dolegliwości brzuszkowe - bóle, twardnienie, stawianie się brzucha itp.)
- mama CHCE nosić starszaka i nosi tylko tyle, ile może (namawianie ciężarnej mamy do spaceru ze starszakiem w chuście jest wykluczone, to tylko i wyłącznie jej decyzja, czy i ile nosi)
Co ważne, wszystkie te warunki muszą być spełnione jednocześnie.
Na chustowych grupach dyskusyjnych często pojawiają się też pytania, do kiedy można nosić w wiązaniach z przodu/na boku, a jeśli na plecach, to który plecak będzie najlepszy i czy można robić węzeł na brzuchu.
Z przodu/z boku można nosić, do kiedy się da i nie sprawia to dyskomfortu mamie. Mnie zdarzało się usypiać w kółkowej jeszcze około 22 tygodnia ciąży. Zależeć to będzie od wielu indywidualnych czynników (wielkość brzucha, wielkość i waga starszaka, samopoczucie mamy, sama chusta - im grubsza, tym bardziej komfortowo będzie nosić nawet duże dziecko).
Najbardziej ergonomicznym rozwiązaniem czy na początku czy już w zaawansowanej ciąży na pewno będzie noszenie na plecach. Plecak prosty zawsze dobry, a z chestbeltem da radę i klockowi. Często mamy ciężarne lubią też wiązać plecak z koszulką, bo trochę bardziej rozkłada ciężar, ale mnie osobiście koszulka uwiera i dusi. Wszelkie inne plecaki dozwolone według upodobań mamy/możliwości rozwojowych starszaka (jeśli jest chodzący - można eksperymentować ze wszystkimi). Jeśli chodzi o węzeł nad brzuchem, to dopóki nie wywołuje dyskomfortu/dolegliwości bólowych jest OK. Ja miałam taki moment około połówki ciąży, że strasznie mnie uwierał węzeł nad brzuchem i robiłam go sobie z boku. Na dłuższe noszenie nie polecam, bo trochę nam zmienia dynamikę wiązania, ale na 10 min był dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Często mamy ciężarne rezygnują z węzła na rzecz wykończenia tybetańskiego czy innego - wedle upodobań, tylko trzeba pamiętać o tym, że zabranie węzła w pasie, cały noszony ciężar kumuluje nam na ramionach. Podobnie jest w popularnych ostatnio nosidłach typu onbuhimo (czyli bez pasa biodrowego), stworzonych podobno specjalnie z myślą o ciężarnych. Warto spróbować - jeśli komuś pasuje i tak wygodnie, nie widzę problemu. Mnie ramiona mdleją na samą myśl o 13 kilo bez węzła w pasie. ;)
![]() |
32 tc, na plecach prawie dwulatek i najzwyklejszy "pasiak" w akcji :) |